Posty

Fotoplastykon

Obraz
  Fotoplastykon Upał. Lipiec. Susza. Siedzę w ogrodzie mojego życia, to tylko 18 arów z domem wybudowanym przez Dziadka Skalskiego przed wojną – teraz trzeba dodawać II Światową, bo wojen coraz więcej – i ze studnią, którą zawsze się budowało pierwszą – najpierw woda, potem życie.  Jestem w środku fotoplastykonu, a wokół mnie migają fotografie, zatrzymane kadry historii zapisane w moim oku. Klatka po klatce tworzą film dokumentalny z życia, które tak zleciało, że można je zakląć w malutkiego pendriva. Pierwszy kadr – sad wysokich wiśni – może to była Sabina, albo Kelleris, smaczne, słodkie. A może one nie były takie wysokie, tylko ja miałam wtedy ok. 90 cm długości, bo o wysokości jeszcze nie wiedziałam. Leżałam w wózku unieruchomiona gipsem od stóp po szyję, z poprzeczką między nogami – pewnie dlatego potem tak łatwo było mi robić szpagat poprzeczny. Upał. Muzyka owadów. Okoliczne muchy hasały po mnie ile wlezie, póki nie przybiegła Mamusia rozpędzając je pieluchą. Moją n...

Wojna, idi na xuj! Dość!!!!!Dość!!!!!

Obraz
  Wojna, idi na xuj! Dość!!!!!Dość!!!!! 16 listopada, 266 dzień wojny!!!!! Wczoraj spadły rakiety na Polskę. Dwóch mężczyzn nie żyje. Gdyby nie rosyjska wojna, i wczorajszy zmasowany atak stoma rakietami, Ukraina nie musiałaby się bronić pociskami antyrakietowymi. Kiedy chłopcy byli mali i nie mogłam ich opanować zaproponowałam konkurs rysunkowy, kto najlepiej narysuje wojnę. Jędrek zarysował całą kartkę, czołgi, bomby, samoloty, rakiety, granaty, mnóstwo żołnierzy, a Ludwik trzy kreski. Zdziwiona spytałam, co to jest? Drzwi. A gdzie wojna? Za drzwiami. Do tej pory uważałam to za świetną anegdotę. Wczoraj nabrała innego znaczenia. Pół roku temu pisząc o wojnie byłam wściekła, teraz jestem przestraszona.  9 maja 2022, 75 dzień wojny A więc wojna Panowie! Kiedy jako dorosła uświadomiłam sobie, że urodziłam się tylko kilkanaście lat po wojnie, byłam przerażona. To znaczy, że świat nie był jeszcze pozamiatany, musiały być zgliszcza, drzewa lizały rany,   a żałoba nie zdążył...

Ziemia Święta, Święta i po Świętach

Obraz
  28 stycznia, wtorek Rano podróż autokarem przez Pustynię Judzką do Betanii, tam, gdzie Jezus z uczniami zatrzymywał się u rodzeństwa Marii, Marty i Łazarza. Oglądam przez okno krajobraz i jestem przerażona! Mój Boże! Ta nasza Ziemia umrze. Zabijają ją ludzie. Jakiś promil walczy o segregację śmieci i zastanawia się, czy rozbita szklanka do szkła czy do mieszanych, że bio nie w woreczkach tylko bezpośrednio do kubła, a tu właśnie bezpośrednio wszędzie tony, wzdłuż drogi sterty opon, materacy, zardzewiałych skrzyń, które kiedyś może były lodówką, kontenery, opakowani, skrzynki, a nad tym fruwająca folia, zwisająca z drzew, zahaczona o druty kolczaste, gruz. To samo przed każdym domem, sklepem, połówki samochodów, krzesła, wszystko martwe od wielu lat, nawet na małych parometrowych rondach, na środku skrzyżowania wysypane góry śmieci i żelbetonu. Świadomość planety to jedno, ale że im to nie przeszkadza, że do tych szeroko otwartych sklepów, jak garaże wwiewa im to i chodzą po zgn...

Ziemia obiecana czyli II część Wyprawy Krzyżowej

Obraz
  Niedziela 26 stycznia 2020 Betlejem – po żydowsku miasto chleba, dla muzułmanów miasto mięsa. A Jerozolima – miasto pokoju, co teraz brzmi jak żart. Właśnie wyruszyliśmy do Ain Karem. Przejeżdżamy przez check point w stronę Jerozolimy. Wszędzie ogromne czerwone tablice – Żydzi nie mają wstępu do Autonomii Palestyńskiej, grozi to śmiercią. Słońce piękne, chłodno, ale dorodna bujna lawenda i rozmaryn kwitną. Cytryny i pomarańcze dojrzewają. Piegi moje wychodzą. Ain Karem – tu urodził się Jan Chrzciciel z bardzo starej Elżbiety, tak starej, że aż jej mąż kapłan Zachariasz zaniemówił. Kościół główny cały w azulejos, niestety dla nas w remoncie, a parę schodków niżej, oczywiście w grocie symboliczne miejsce narodzin, co też uklęknąć i dotknąć trzeba. W bocznej kaplicy rodem ze Średniowiecza, surowej, z jasnego kamienia – msza, na której powtarzam w kółko wszystkie intencje, żeby nie zaniedbać i przebić się pomiędzy tym tłumem intencji potrzebujących. Potem droga pod stromą górę n...