Posty

Garbaty księżyc

Obraz
    Garbaty księżyc   Nie tak dawno temu, jak to w baśniach bywa, nie za górami, nie za lasami, jednak w wieku minionym żyli sobie On i Ona. Nie byli władcami, którzy by rządzili Królestwem, bo kraj był tak ubogi, że nawet Królestwa w nim nie było. Od prawie pół wieku rządziła krajem Władza, która dla niepoznaki nazwała się ludową. Nie wolno było jeździć do innych krain, żeby nikt nie zauważył, że tam jest o niebo lepiej, kolorowo, pachnąco, a dzieci są ładnie ubrane.   On i Ona nie byli też ludźmi ubogimi, bo znali wartość pracy i mieli dobre serca. Ona była specjalistką od Ciała, leczyła Ludzi, dzięki niej mogli się uśmiechać od ucha do ucha ( co nie było mile widziane przez Władzę, bo myślała, że to z niej się śmieją), i mogli jeść różne rzeczy, chociaż i tak nie można było ich kupić. Ale żeby oddać sprawiedliwość czasami sprzedawano ocet i zielony groszek w puszce. On – doskonały w swoim fachu, żonglował emocjami doprowadzając ludzi do śmiechu, płaczu i zadzi...

Ciąg dalszy o brylantach, Chagallu i Człowieku w Żelaznej masce.

Obraz
  Ciąg dalszy niesamowitych przygód w Cannes i okolicach 30 lipca, wtorek Wstałyśmy rano z Jolusią i udałyśmy się na Rynek Prowansalski na świeże zakupy. Miasto rano się myje, cisza, wszyscy odsypiają nocne życie, tylko ludzie pracy zbierają butelki, śmieci, liście, kwiaty oleandrów spadające z drzew, liście palm, myją chodniki, fasady, okna drogich butików – wszystko po to, żeby ci, co się obudzą za 10 godzin lampką schłodzonego szampana mieli wrażenie, że świat koło nich zawsze jest czysty, a tymczasem wczoraj w nocy „a” w napisie hotelu Martinez nie świeciło się. Co oni na to? Gorzej! W Carltonie była wystawa brylantów z prywatnej kolekcji Rosjanina Lelewa warta 44 mln euro – i ukradli!!! W biały dzień! Od razu zaczęłam się rozglądać za Zeta Jones i Georgem Cloneyem, który mieszka w sumie niedaleko, nad Jeziorem Como w Szwajcarii, koło którego przejeżdżaliśmy. Jeszcze jakby zaprosił Brada Pitta i Mata Damona, podejrzenie padłoby na nich – wiem, oglądałam filmy z serii Ocean. ...

Cannes i Coelho, czyli morderstwa i show-business, odcinek I

Obraz
  Cannes, 28 lipca, niedziela 0.30 Dojechaliśmy do Cannes – mieszkamy tuż obok Bulwaru Croisette i Hotelu Martinez. Już w samochodzie zaczęłam czytać Paulo Coelho „Zwycięzca jest sam” w odcinkach. Kroczymy śladami jej bohaterów. Jest już pierwsza ofiara Igora Malewa. A Rosjan jest tu rzeczywiście mnóstwo. Po drodze do tej krainy szczęśliwości, blichtru i botoxu przejeżdżaliśmy Szwajcarię. Piękne krajobrazy, wspaniałe góry, a budowle paskudne jak w ciężkim socjalizmie – nie mają dobrych architektów, a i góry po paru godzinach się znudziły. Tunel za tunelem. Wreszcie dojechaliśmy do autostrady dei Fiori, przy której oleandry w pełni rozkwitu od białych po amarant. I nagle po lewej Mediteranee!!!!! Coraz bliżej wymarzonego Cannes. Nasz apartament okazał się maleństwem, rzekłabym dwa pokoje w kuchni. Przez furtkę wchodzi się do ogródka szerokości szpagatu poprzecznego, ze stolikiem i 4 krzesłami, z obu stron wysoki żywopłot, otwieramy drzwi dwukwaterowe i widzimy takiej samej szerok...

Dziady a sprawa "mojsza"

Obraz
  „Dziady” a sprawa "mojsza" 200 lat temu Mickiewicz napisał „Dziady”, a że był wizjonerem, tak je napisał, żeby budziły się w odpowiednich momentach naszego Narodu ku przestrodze, nauce i opamiętaniu. Zawsze wiedzą, kiedy zarezonować. Ale! Potrzebują Guślarza, który je wywoła. To one wskazują, kto nim będzie tym razem, kto im pomoże zyskać rozgłos, żeby mogły wyleźć z zakamarków literatury, z zakurzonych kotar teatrów, (do których niektórzy nie zaglądają latami)   żeby opętać Miliony i wejść w nic nie przeczuwających ludzi jak dybuki, bo „ciemności kryją ziemię i lud we śnie leży”. I nagle mnożą się te nasze zjawy narodowe jak wilkołaki, wystarczy ugryźć, jeden przekazuje drugiemu od prawa do lewa. Jedni przerażeni boją się tej zarazy piekielnej, zatykają uszy i oczy, żeby nic nie zburzyło ugruntowanych poglądów, które od wielu lat ktoś usilnie i pracowicie wkładał im do głowy. Inni z kolei chcą się upić kroplą Nadświadomości, chwilą innego spojrzenia na rzeczywistość, zst...

Ach, te Sylwestry!!!

Obraz
                                                            SYLWESTER MARZEŃ   Taka noc dzisiaj, że skłania do podsumowań i wspomnień. Pilnując wnuka - a niech się Młodzi bawią - przypomniał mi się Sylwester sprzed 20 lat w czasach, kiedy jeszcze ludzie wiedzieli, co to zaspy i mróz. Ech, młodość, młodość, cóż za czasy cudowne!!!! Bezduszna komórka rozpoczęła poświąteczną pracę 8.30. - Ale jestem idiotka. Po co ja wpłaciłam na Sylwestra dwa miesiące temu. Widocznie miałam jakąś niespotykaną zwyżkę formy. Teraz najchętniej zostałabym w domu, żeby usnąć przy telewizji. Wiem, że są świetne programy, np. „Spotkanie z Balladą”. Ale cóż, nie mogę zawieść moich Przyjaciółek Haneczki i Marzanny, bo...